Ostatnio przeczytałem dwie niezwykle ciekawe informacje, które w ogóle nie znalazły miejsca w polskich mediach, a moim zdaniem – powinny. Pragnę się więc nimi podzielić (wreszcie znalazłem chwilę, aby nadrobić blogowe zaległości). W skrócie:
Okazuje się, że do 2030 roku co dziesiąty z nas w skali globalnej będzie cukrzykiem! To nie tylko oznacza, że przybędzie blisko 200 mln diabetyków w skali globalnej (dobra wiadomość dla globalnych koncernów farmaceutycznych i diagnostycznych), ale również jest to czynnik, który osłabi wzrost gospodarczy w najbardziej dynamicznych gospodarkach, jak Chiny. Jako ciekawostki z innych źródeł: tylko w 4-5 lat (dane z bodajże 2005 r.) koszty leczenia cukrzycy wzrosły w USA z około 40 do około 100 mld USD. A w Polsce jakieś 700 tys. osób nie wie, że ma cukrzycę…
Wcześniej zobaczyłem coś takiego. Czyli PwC, który podobnie jak inni z tzw. „wielkiej czwórki” niezwykle drobiazgowo, szczególnie w tym roku, audytował polskie spółki giełdowe i przysporzył im mnóstwo kosztów osobowo-czasowych – i to często o zupełne drobiazgi, z niezwykłą awersją do elastyczności…. w Niemczech zatwierdził złe zaksięgowanie bagatela 55 mld euro!
Pointa? Warto patrzeć na rzeczy w skali makro, bo tylko tak można wskazać właściwy kierunek. Podobnie jest ze strefą euro i całym obecnym kryzysem. Czy jakiemukolwiek znaczącemu krajowi mogłoby zależeć na rozpadzie strefy? Albo na implozji systemu bankowego? Na pewno jednak Niemcom słabe euro jest mocno na rękę… Jak będzie trzeba, to jestem pewny, że przełamią swoją obsesyjną awersję do drukowania pieniędzy (mocno w świadomości jest hiperinflacja lat 20.). Dlatego choć trudno wskazać rynkowy dołek/szyt ex ante, to strategicznie nie grałbym jednak na koniec świata :-) Tak samo jest z giełdą, jak i walutami czy surowcami. A że emocje rządzą rynkami?
Trzeba nauczyć się je rozgrywać na swoją korzyść, nie ulegając psychologii tłumu, która często jest sztucznie kierowana, a emocje ludzkich mas podsycane… Gdy rozmawiam z przedsiębiorcami (poza klasyczną budowlanką), to widzę zupełnie inny obraz i perspektywy, niż oglądając telewizję czy czytając niektóre gazety i serwisy internetowe. Oby tylko zarzucanie na ludzi płachty kryzysowego czarnowidztwa nie stało się samo spełniającą się przepowiednią.



Komentarze: 5 do “Jeden z dziesięciu i 55 mld EUR”
Zostaw komentarz