A może oddać GPW wszystkim czterem adoratorom?

Rozwiązanie z jednoczesną próbą zadowolenia czterech kupców ma wiele zalet. Podkreśla je Mark Mobius, rynkowy guru z Templetona. Może więc Skarb Państwa powinien wziąć pod uwagę ewentualną modyfikację strategii prywatyzacji GPW?

Przez lata temat prywatyzacji GPW nie mógł się zmaterializować, a nasza giełda jako spółka Skarbu Państwa była nawet wyłącznie z tego powodu odrzucana przez parkiety „na wydaniu”. W tym czasie Wiedeń konsolidował giełdy regionu. I choć należy szczerze cieszyć się, że to GPW jest „naj” pod względem obrotów czy liczby IPO, to nie można zapominać, iż „wisi” nad nią prywatyzacja. Jeśli już, to w 2007 r. moment był ku temu, moim zdaniem, zdecydowanie lepszy (wycena), ale decyzji o prywatyzacji nie było. Nie ma więc co płakać nad rozlanym mlekiem.

Zobaczmy, co mamy obecnie. Proces prywatyzacyjny już się rozpoczął i ma dość szybko się zakończyć – jeszcze w tym roku. Zamiast prywatyzacji giełdy przez giełdę zobaczymy jednak inwestora branżowego. W finale rozgrywki o 51-73,8 proc. akcji GPW znaleźli się: Deutsche Börse, London Stock Exchange, NASDAQ OMX oraz NYSE Euronext. Według zapewnień resortu skarbu nie cena ma być tu kluczowa, ale zapewnienie GPW jak najlepszych perspektyw rozwoju. Dominacja którejkolwiek zagranicznej giełdy nad Wisłą niesie ze sobą wiele zagrożeń, jak choćby marginalizacja naszego parkietu i przenoszenie notowań na zagraniczną platformę czy ustanie w dążeniach do zbudowania w Warszawie regionalnego centrum finansowego. Można bowiem wyobrazić sobie obejście zapisów ewentualnej umowy zabraniających takich ruchów.

Tymczasem MSP mogłoby rozważyć jeszcze „nowy” wariant prywatyzacji GPW, póki nie jest za późno – sprzedaje się bowiem tylko raz. Chodzi o rozwiązanie o którym każdy pewnie kiedyś myślał, ale raczej niezbyt poważnie. Tymczasem wręcz dziecinnie proste rozwiązanie, które wygląda na pierwszy rzut oka bardzo naiwnie, mogłoby okazać się całkiem efektywne: skoro jest czterech chętnych, to sprzedajmy papiery wszystkim, np. po 18,5 proc. kapitału GPW. Tak brzmi zresztą intuicyjna odpowiedź Marka Mobiusa, inwestycyjnego guru z Templeton Asset Management, który właśnie (lepiej późno niż wcale ;) ) dowiedział się, że GPW jest na sprzedaż. Jego zdaniem, takie rozwiązanie byłoby idealne, ponieważ GPW nie znalazłaby się pod dominacją żadnego pojedynczego podmiotu, a jednocześnie mogłaby czerpać z know-how i wsparcia czterech dużych giełd. To główne zalety takiego ruchu.

Jedyna większa obawa, jaką widać na horyzoncie, to ewentualna niechęć poszczególnych kupców do uczestniczenia w takim niespotykanym wehikule. Skoro jednak GPW rzeczywiście jawi się jako atrakcyjna panna na wydaniu, co podkreśla wielu obserwatorów, to może chętni do zakupu jej akcji nie zraziliby się koniecznością współpracy w jej akcjonariacie? Trudno mi jednak wyobrazić sobie przekazywanie przez np. LSE naszej GPW poufnych rozwiązań, skoro dostęp do nich otrzymaliby konkurenci londyńskiej giełdy.

Finalnie więc większościowy pakiet skupiłby i tak najsilniejszy podmiot z najpoważniejszymi planami wobec GPW. Taka selekcja w praktyce zdjęłaby dodatkowo jarzmo odpowiedzialności z ministra Grada, który ma pewnie obecnie spory dylemat, komu oddać kontrolę nad GPW. Jednocześnie przez pewien czas w obecnym trudniejszym okresie na rynkach żadna z głównych giełd nie miałaby do tego interesu przeszkadzać GPW w rozwoju, skoro godziłoby to w wartość jej inwestycji. W umowie z MSP każdy z inwestorów miałby zawarte także różne zastrzeżenia tak, jak gdyby sam od razu przejmował większość w GPW. To zwiększałoby bezpieczeństwo takiej transakcji.

Tyle teoretycznych rozważań. Życie rządzi się bowiem swoimi prawami. Dlatego jestem ciekawy, jaki model prywatyzacji GPW (skoro już musi nastąpić) wydaje się Wam najlepszy? Czy pierwsza myśl Marka Mobiusa może być najlepszym rozwiązaniem? Wymieńmy się pomysłami w komentarzach – być może argumenty za obecnym modelem prywatyzacji będą przeważające i MSP utwierdzi się w przekonaniu, by oddać pieczę nad GPW jedynie Niemcom (DB), Anglikom (LSE) lub Amerykanom (kontrolują NASDAQ OMX oraz NYSE Euronext). Zapraszam do merytorycznej dyskusji!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.