Amatorska euforia wokół 1,9% wzrostu PKB

Dane, które wczoraj podał Eurostat, bardziej dociekliwi badacze znali już w zeszłym tygodniu. Skąd więc ta euforia?

Przez media i nawet wśród poważnych ekonomistów ze znanych banków przetoczyła się wczoraj euforia.

Chodzi o to, że według Eurostatu PKB Polski wzrosło w I kw. o aż 1,9 proc. r/r, co jest bez wątpienia europejskim rekordem (Cypr to +1,6 proc.). Czytając niektóre komentarze, można dojść do wniosku, że to miało wreszcie odstraszyć „tych wrednych spekulantów”, przynieść spokój rozchwianemu rynkowi nad Wisłą i w ogóle zapewnić u nas powszechny dobrobyt…

Problem jednak w tym, że o owym 1,9 proc. wzrostu PKB wiedziałem od 29 maja (zeszłego piątku), kiedy to GUS podał dane o PKB (+ 0,8 proc.). Zapewne co bardziej dociekliwi badacze równie co ja nie byli leniwi i zechcieli zajrzeć do załączników raportu naszego urzędu statystycznego. A tam jak wół stoi przecież 1,9 proc. (dynamika 101,9)! Popatrzmy: 

Wycinek arkusza o PKB z GUS
Wycinek arkusza o PKB z GUS

Chodzi bowiem o to, że Eurostat nie bada polskiego PKB, bo nawet nie ma takich możliwości. To GUS zbiera dane z firm i je obrabia. Później przekazuje wyniki także Eurostatowi, który po kilku dniach ogłasza wszem i wobec to, co wyczyta w lokalnych danych. Warto jednak pamiętać, że PKB nie jest równe PKB ;) To 1,9 proc. pochodzi z badań przy cenach bazowych z 2000 r. i przy uwzględnieniu liczby dni roboczych. 0,8 proc. powstało przy cenach średnich z zeszłego roku i bez odsezonowania. Różne są szkoły, co brać pod uwagę. Na Zachodzie przeważnie zwycięża pierwsze podejście, choć drugie jest łatwiejsze do obróbki, percepcji i jest tak naprawdę bliższe rzeczywistości. Szkoda jednak, że politycy i ich doradcy czy nawet wielu zawodowych ekonomistów ma tak ubogi warsztat pracy i bazuje na ogólnych depeszach medialnych, gdzie pojawia się raz 0,8 proc., a potem 1,9 proc., co wywołuje istny szał radości.

W danych GUS można znaleźć nieco niespójności i białych plam, można również dywagować co do metodologii, więc nie przywiązywałbym się mocno do 0,8 proc. wzrostu, a tym bardziej do 1,9 proc. (dopiero dane roczne są pewniejsze). Nie mam jednak wątpliwości, że nasza gospodarka bardzo dobrze poradziła sobie w I kw. i trzeba robić wszystko, by było tak dalej. Wtedy z globalnego kryzysu wyjdziemy obronną ręką, co da nam podstawy do szybkiego wzrostu w kolejnych latach. O ile oczywiście rząd będzie dalej prowadził roztropną politykę budżetową (trzymam za to kciuki).

Pozytywnym faktem jest to, że zachodni inwestorzy, którzy lokują w naszym regionie duże pieniądze, nie będą zbytnio rozdrabniać się nad naszym PKB. Spojrzą najpewniej w tabelkę Eurostatu i zobaczą mistrza Europy. Nas. To cieszy i jak najbardziej powinno pomóc zarówno GPW, jak i złotemu. Wykorzystujmy więc ten fakt medialnie i w interesach, ale miejmy świadomość rzeczywistości i nie dajmy się zaskakiwać w przyszłości rzeczami, o których powinniśmy wiedzieć wyraźnie wcześniej :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.