Chłopaki ze Swarzędza brzydko się bawią

Niezwykle pożądany w PRL-u, poniewierany w ostatnich latach. Nie miał szczęścia do sterników i staczał się na dno, ale takiego końca mało kto się spodziewał. Meblowy Swarzędz ma być zlikwidowany, a akcjonariusze mogą stracić wszystko. Prokurent i nadzorcy zdążyli jednak wyskoczyć z tonącej łajby…

Kilka tygodni temu jeden z drobnych inwestorów, z którym rozmawiałem, opowiadał mi o swoich problemach z psychiką podczas bessy. Wszystko przez Swarzędz.

– Jestem mocno zaangażowany w papiery tej spółki od dłuższego czasu, a kurs spadł o ponad 90 proc. Teraz akcja kosztuje 15 gr, a ja mam koszmary nocne, że będzie to 5 gr. Jakiś głos mówi mi: sprzedawaj! A ja przecież wierzę, że spółka wyjdzie na prostą i że obecna cena jest bardzo niska. Budzę się w środku nocy spocony, z rozkołatanym sercem, krzycząc „sprzedawaj” – relacjonował mój rozmówca.

Niestety dla niego, był to sen proroczy. Dziś kurs Swarzędza zanurkował o połowę, do 6 gr. Drobni akcjonariusze przeżywali już jednak ciężkie chwile od końca zeszłego tygodnia.

Kiedy w piątkowe popołudnie posiadacze papierów Swarzędza byli już w weekendowych nastrojach, dowiedzieli się z komunikatu bieżącego, że na 10 marca spółka zwołała NWZA, na którym akcjonariusze mają głosować o jej rozwiązaniu. Likwidacja może oznaczać, że walory Swarzędza są zupełnie bezwartościowe. Nie ma bowiem pewności, że po sprzedaży majątku produkcyjnego i marki (jej wycena jest wielką niewiadomą) cokolwiek zostanie do wypłaty dla akcjonariuszy. Właściciele są bowiem ostatni w kolejce.

Problem jednak w tym, że z grona właścicieli ulotnił się przynajmniej częściowo prokurent i członek (członkowie?) rady nadzorczej Swarzędza, którzy „sypali” akcjami w ostatnich tygodniach. Czy to jest fair? Podobnie jak powołany przed rokiem zarząd, który zapowiadał „nowe otwarcie” i wyprowadzenie spółki na dobrą drogę? Sytuacja finansowa spółki już na pierwszy rzut oka była ciężka, ale czy nie można było dozować „zimnego prysznica” stopniowo, mówiąc o trudnej sytuacji i rozważanych rozwiązaniach? Szkoda mi drobnych akcjonariuszy Swarzędza, którzy nie byli świadomi tego, że na ich okręcie jest dziura jak w osławionym Titanicu. Firma tymczasem wciąż zaprasza na swej stronie internetowej do odwiedzania nowych salonów… Zarząd pewnie standardowo zrzuci winę na poprzedników i powie, że zrobili wszystko co w ich mocy…

Mam jednak nadzieję, że temu, jak kierownictwo i nadzorcy Swarzędza pogrywają, przyjrzy się KNF, a Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych nie zostawi sprawy bez odzewu. Spodziewam się jednak, że do 10 marca można oczekiwać jeszcze nie jednej próby spekulacyjnych rajdów na akcjach Swarzędza, podobnie jak było w przypadku upadającej Toory czy Elektrimu. Będą bowiem pojawiały się pewnie coraz to nowe wyceny majątku, w tym marki Swarzędza, a każde dodatkowe kilka milionów złotych oznaczać będzie duży skok kursu. Samo przegłosowanie rozwiązania spółki nie jest także pewne.

Niewiadomą pozostaje zachowanie się BZ WBK AIB TFI (fundusze Arka), jedynego znaczącego akcjonariusza Swarzędza (ma około 25 proc. papierów). Ciekawe, czy będzie to totalna „wtopa” zarządzających…

Czekam na Wasze opinie! na pb.pl są już 44 komentarze

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.