Czy też nie zarobiłeś 2100 proc.?

Błędy inwestycyjne popełnia każdy, ale sztuką jest się uczyć na nich. Jeszcze lepiej – brać naukę z cudzych pomyłek. Najlepiej jednak – z sukcesów. Dziś coś o dwóch pierwszych wariantach.

Pewien Amerykanin tak opowiada swoją historię jako inwestora:

Zrobiłem kilka błędów „żółtodzioba” na początku drogi jak np. obsesyjne ruchy na portfelu w ciągu dnia, brak dywersyfikacji itd. Tak robi większość ludzi, ale uczy się. Moja największa wczesno-inwestycyjna lekcja była kosztowna – jakieś 2100 proc. :)

Pierwsza inwestycyjna gafa to wina swędzącego palca na myszce od komutera, który wciskał ‚sell’… Ktoś zrobił fortunę na akcjach Apple, ale to nie byłem ja. Dlaczego? Po splicie w maju 2003 r. kupiłem papiery po 9 USD, po czym je sprzedałem po tej samej cenie tydzień później. Obecnie kurs Apple to około 200 USD. Ajjjj…. A to tylko jedna ze spółek…

Czego nauczył się ten inwestor przez kolejne lata?

Zasada nr 1: Kupuj właściwe spółki.
Wybieraj spółki, które będą zyskiwały na niezaprzeczalnych, długoterminowych trendach. Przykład z globalnego rynku? Firmy produkujące i sprzedające gry wideo, które zarabiają dziś krocie i to nie tylko na dzieciach (teraz biznes ten jest już dojrzały).

Zasada nr 2: Kupuj wcześnie.
Wchodź wcześnie w dobre biznesy i nie targuj się o cenę. Przykład z ‚wielkiego świata’? Amazon.com, który był od zawsze postrzegany przez praktycznie wszystkich jako przewartościowany. Tylko że od maja 2004 r. kurs wzrósł już o 800 proc.
 

Sprzedaż akcji dobrych spółek zbyt wcześnie to częsty problem wielu inwestorów, szczególnie tych początkujących. Oczywiście, wszystkiego nie da się przewidzieć, a wykazać się tytanową cierpliwością jest równie trudno. To jednak niesamowicie się opłaci. W innym przypadku staniemy się jedynie „dawcami kapitału”.

Spójrzmy na koniec 2008 r. i wiosnę 2009 r. Czarnowidztwo zaślepiło wielu, a czym gorsza prognoza, tym bardziej przebijała się w mediach. Gdy WIG20 spadł do 1500 pkt, wieszczono 1200. Gdy i tam dotarł, pewniakiem wielu było zejście poniżej 1000 pkt. Podobnie z mniejszymi spółkami. Tymczasem od lutego trwa dynamiczna zwyżka (wskaźniki wyprzedzające były bezbłędnym drogowskazem)… Głębokie korekty miały być jednak znów pewne. Więc wielu czekało. By oczywiście nie przepłacić. Rynek cały czas im jednak uciekał. Teraz WIG20 ma około 2400 pkt, a kursy około 20 spółek wzrosły od końca zeszłego roku o ponad 200 proc. Wiele osób słusznie czuje się zirytowana czekaniem na zakupy i z frustracji wylewa żale na forach internetowych i w komentarzach do artykułów, w tym również moich ;)

Głębsza korekta (ale nie załamanie trendu) wisi w powietrzu i pewnie w I półroczu 2010 r. ją zobaczymy. Potrzeba jednak zapalnika – ważnego wydarzenia lub przynajmniej powtarzających się spadków wskaźników wyprzedzających, bardziej wyrazistego zastopowania poprawy makro itd. Odpowiedz jednak sobie, o ile powiększył się Twój portfel akcyjny od wiosny. Niewiele? W ogóle? Cóż, patrząc na dłuższy termin (kilka lat) i stosując zasady nr 1 i nr 2 opisane powyżej – na GPW też można obecnie znaleźć ciekawe spółki. O dwóch z nich piszę tutaj. O sześciu większych i kolejnych siedmiu mniejszych firmach wartych zainteresowania – tutaj. To tylko oczywiście tylko część z większej grupy nasuwających się propozycji do indywidualnej analizy. Jakie są Wasze typy i na jaki okres? Piszcie proszę w komentarzach poniżej.

Pytanie nr 2 – jakich największych „wpadek” do tej pory nie możecie sobie darować? Mnie w pierwszej kolejności przychodzi na myśl nie tak dawne szaleństwo z Lotosem po 7 zł (teraz po 32 zł) na wieść o rekomendacji „zero złotych”, która nawet po pobieżnej lekturze jaiwła się jako „kreatywna” oraz wiosenne PKO BP poniżej 20 zł (teraz wliczając prawa poboru to ponad 40 zł). To były pewne spółki, bez szans na bankructwo i tego typu problemy – za stosunkowo śmieszne pieniądze. Oczywiście z obecnej perspektywy. Gdy kurs ruszył, można było sądzić, że to tylko odreagowanie i nastąpi kolejne tąpnięcie, a nie początek długiego i dynamicznego trendu wzrostowego. Cóż… przy dobrych biznesach nie ma co zbytnio targować się o cenę i czekać długo z podjęciem decyzji, licząc na uchwycenie definitywnego dołka. Jakich inwestycyjnych „wpadek” do tej pory nie możecie sobie darować? Kupione na górce, sprzedane w dołku? ;) Jakie są Wasze założenia skutecznej strategii inwestycyjnej? Piszcie proszę w komentarzach poniżej.


Zawartość tego serwisu to wyraz osobistych poglądów autora, które nie stanowią “rekomendacji” w rozumieniu przepisów prawa, a każdy element serwisu hosssa.pl jest chroniony prawem autorskim.
Przeczytaj “
Prawa autorskie i zastrzeżenia prawne.

6 komentarzy

  1. super wpis :) mnie najmocniej gryzie kghm z końca 2008! Ale kto przewidział takie harce z miedzią!!!!???? Nauczyłam się już jednak i na kilku spółkach jestem już dużo na +. Pomogły mi też Pana porady z początku roku, które znalazłam w pulsie biznesu i na Pana bloggu. Miłego dnia i udanych transakcji!!!!

  2. ….a ja podam przykład kompletnej porażki jaką widziałem u mojej rodziny… opchnięcie Immoeast po 1 zł i zasugerowanie się chu…. rekomendacją dm że są warte 0 zł i było już bez powrotu do papiera. Teraz prawie 2000% wyżej jest kurs!!!!!!!!!!!!!!!!!! Podobnie KGHM puszczony po 25 zł, a potem frustrujące przyglądanie sie jak pociąg odjeżdża coraz szybciej… Lotos to następna perełka, która poszła pod nóż po 8-9 zł, jak była kupowana po 2X zł. No ale przecież UniCredit napisał że 0 zł warte!!!!!! Poszedł ktoś do sądu po kasę od nich???? Przecież nie tylko ja na tych ich durnych rekomendacjach straciłem!!!!

  3. Znalazłem jeszcze fajny komentarz kogoś:
    Ja kupowałem KGHM po 21 zł, potem zbyt często sprzedawałem i dokupywałem ponownie, dywidendę zgarnąłem ale najlepiej bym zrobił nie tykając tych akcji do dzisiaj, PKO BP kupowałem od 37 do 20 krok po kroku, też zarobiłem ale za szybko sprzedawałem przyznam, teraz mnie ciągnie Zelmer i tego już szybko nie sprzedam. Cóż w tym roku jak na nowicjusza 58% zysku to dobry wynik. Liczę że dociągnę do 70% jak dobrze pójdzie. Dodatkowe 10% daje mi kurs franka bo spora część kasy wziąłem z kredytu hipotecznego na tzw dowolny cel a więc liczę na 80% w totalu. Pozdrawiam

  4. i jeszcze jeden przy którym wymiękam:
    kupiłem za 15 000 USD aukcje w 1990 sprzedałem je w 1992 bez zysku ( a nie musiałem bo niepotrzeny był mi kapitał) – pare lat później podczas hossy miałbym 600 000 usd :(((((

  5. Panie Adrianie słyszał pan o dywidendzie z Asseco ?
    40% zysku przekazać mają a zarobku jednostkowego mają już prawie 260mln a w zeszłym roku było 190 mln i przekazali 27% na dywidendę
    wyszło mi ze dywidenda będzie 1,40-1,45zł na każdej akcji ;)
    (źródło: http://www.rp.pl/artykul/5,405966.html)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.