Frank po 5 zł – skąd ta panika?

Frank wzleciał dziś rano z poziomu 3,5 zł do 5,2 zł! Takie rzeczy na rynku walutowym to istna sensacja. Powód tegoż wzlotu? Szwajcarski Bank Narodowy zrezygnował ze sztucznego bronienia kursu 1,2 franka za euro. Kiedy piszę te słowa (po godz. 14), za franka na rynku międzybankowym płaci się 4,3 zł (+21%!). Sytuacja się więc nieco uspokoiła, ale nadał mamy zapewne do czynienia z szokiem u wielu osób. Przecież Szwajcarzy jeszcze niedawno zapierali się, że przynajmniej do 2016 roku będą bronili kursu 1,2 CHF za 1 EUR! Gdzie ich wiarygodność? Gdzie ich honor? Tak zapyta pewnie wielu. Cóż… To na pewno błąd w komunikacji z rynkiem i rysa na wizerunku oraz wprowadzanie niepotrzebnej paniki. Z drugiej strony, trudno, żeby o takich decyzjach bank centralny mówił z wyprzedzeniem, gdyż reakcja rynku byłaby tylko przyspieszona, a wcale niekoniecznie łagodniejsza. Szwajcarzy musieli dojść do wniosku, że dla ich eksportu niekoniecznie poziom 1,2 jest krytyczny. Może 1,1? Może 1,0? Gdyby uczestnicy rynku przeholowali, to zapewne Szwajcarzy znów zaczną interweniować. Gdzieś przecież jest granica, po przekroczeniu której zegarki czy czekoladki ze Szwajcarii nie będą już tak dobrze się sprzedawać…  Co do interwencji: mają – jak każdy niezależny bank centralny – nieograniczone możliwości. Mogą przecież drukować tyle franków, ile tylko zechcą. Po rekordowym w historii kursie wymiany kupują za nie dolary czy euro. W dłuższym terminie robili/robią więc bardzo dobry interes, jak można przypuszczać. Co więcej, posiadający aktywa w Szwajcarii/we franku od razu są relatywnie bogatsi. Są więc różne strony tego samego medalu.

Teraz chwila na wizualizacje. Poniżej wykres kursu franka od 1994 roku i od początku 2014 roku (kursy NBP). Nie potrzeba chyba komentarza…

CHF/PLN 10Y CHF/PLN 1Y

Kiedy Szwajcarzy w listopadzie 2014 r. przygotowywali się do referendum o m.in. wzroście rezerw złota, czołowi publicyści ekonomiczni oraz znani ekonomiści (łatwo odszukać, nie będę wskazywał palcem…) zapierali się, że frank po 4 zł jest nierealny, tym bardziej po 5 zł to niemożliwa sytuacja. Powstały najróżniejsze analizy dla podparcia tych osądów. Sam miałem ochotę podzielić się wtedy swoimi przemyśleniami. Tylko że nie byłem wcale pewien, że nie zobaczymy tego, co dziś. Za dużo po prostu widziałem i za dużo przeczytałem. Po co więc na siłę było uspokajać nastroje? Przecież referendum to nie wszystko. A po referendum powszechne były nagłówki „Frankowicze mogą spać spokojnie”. To było zaledwie przed 1,5 miesiąca!

Wydaje mi się, że wiele wypowiedzi spowodowało teraz przereagowanie na rynku walutowym. Jeśli się bowiem opisuje dramatyczną sytuację, w jakiej znalazłyby się banki i kredytobiorcy frankowi, gdyby za franka trzeba było płacić 4-5 zł (wartość wielu nieruchomości poniżej wartości kredytu po przeliczeniu w złotych, większy odsetek niespłacanych kredytów i windykowanych mieszkań…), ale jednocześnie się pisze, że to nieprawdopodobne, niemożliwe lub nawet absolutnie wykluczone, to w efekcie mamy to, co mamy. Zdwojony negatywny efekt przez wcześniejszą tubę propagandową. No bo skoro niemożliwe stało się jednak możliwe….  Złoty najmocniej cierpi z walut regionu, jego notowania są najmocniej rozdygotane. Inne waluty regionu są relatywnie zadziwiająco stabilne. W ramach ciekawostki – polskie banki dziś rano zawiesiły sprzedaż walut obcych (przynajmniej transakcje przedsiębiorstw), co jest ewenementem. Kursy banków oddają niepokój inwestorów o odpisy związane z kredytami walutowymi – WIG Banki nawet teraz, po względnym uspokojeniu nastrojów (przed godz. 15) spada o 4%. Wycena mBanku topnieje o prawie 6%, kapitalizacja BZ WBK i PKO BP o ponad 6%, a Getin Noble Banku aż o 14%.

Zachowanie traderów na rynku międzybankowym sugeruje, że kurs franka ustabilizuje się teraz zdecydowanie bliżej 4 zł niż 5 zł. Nie zmienia to jednak faktu, że jest drożej. Ci, którzy wybierają się na narty do Szwajcarii pewnie mocno tego nie zauważą. Ale jakieś 700 tys. polskich rodzin z kredytami w CHF – już tak. Każde 50 gr za franka więcej to 250 zł do spłaty więcej za ratę 500 CHF. I coraz bardziej ujemne stopy procentowe w Szwajcarii tego nie zmienią. Pamiętajmy, że wiele osób brało kredyty w maksymalnej wysokości, jaką oferowały banki – a te rozdawały kredyty lekką ręką w czasie boomu. Frank kosztował 2 zł, później 3 zł, teraz ponad 4 zł. Dla zaledwie 500 CHF raty miesięcznej 2 zł różnicy to już 1 tys. zł miesięcznie więcej, a 100 tys. franków to już nie 200-250 tys. zł, a około 450 tys. zł. To osłabia perspektywy sprzedaży detalicznej w Polsce. Dlatego też tanieją na GPW nie tylko banki… (WIG -1,7%)

Frank to jedno. Ale czy zauważyliście, że dolar kosztuje już około 3,7 zł, podczas gdy jeszcze pół roku wcześniej był w okolicach 3 zł? Podróżnicy mogą być szczęśliwi, że chociaż euro trzyma się w przedziale 4,2 +/- 0,05 zł, ale eksporterzy (polskie firmy sprzedają głównie do strefy euro) woleliby już jednak, aby i euro podążyło drogą franka. Tak można wyliczać w nieskończoność. Mądre to przysłowie, że wszystkim się nie dogodzi ;-)

 

15 komentarzy

  1. Panie Adranie, wg mnie najpoważniejsza jest sprawa z makro. Jeśli zainfekowana zostanie poprzez kredyty chf sprzedaż detaliczna a w konsekwencji PKB to kłopoty banków z portfelami chf będą niczym. Ja sobie myślę iż chf może być mocniejszy niż eur bo szwajcarzy mogą teraz testować

  2. na biztoku przeczytalam ze w pare godzin z wycen bankow na gieldzie wyparowalo 10 miliardow zlotych! cos jest na rzeczy

  3. banki w szwajcari przestaly wymieniac franki na dewizy!!!!!! w bankomatach nie mozna wyplacic euro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czy ONI NIE WIDZA co narobili????

  4. Kochani nie jest tak zle ale ogólnie dobrze teznnie U nas w Polandzie afera za afera a nad chf nie pochyla się rząd tymczasem Węgry przewalutowuja a chorwacja zamrozila kurs sprzed wyskoku…. Tylko u nas nic nie robią tylko die pakować i sp…c z tego porypanego kraju

  5. ja ci odpowiem bo sam widisz chyba co pis obiecywal a co mamy
    ni c nie bedzie
    naobiecywali i tyle
    a mnie to wcale nie dziwi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.