Jak zarobić 150 proc. na IPO GPW?

Nie, nie… bez obaw ;) – nie przedstawię przełomowego modelu wyceny GPW, z którego wyjdzie 107,5 zł na akcję naszego parkietu. Podpowiem jednak, jak drobni gracze mogą wykazać się sprytem…

Przejdźmy więc szybko przez fakty IPO GPW – zapisy kończą się przecież już w środę.

Punkt 1. CENA.
Warszawska Giełda jest bez wątpienia bardzo dynamicznym parkietem i jej perspektywy – przy sprzyjającym otoczeniu i skutecznej realizacji strategii – bardzo dobre. Cena 43 zł za akcję (maksymalna – ostatecznej jeszcze nie znamy…) nie musi być jednak atrakcyjna z punktu widzenia drobnego gracza. Dlaczego? O ile oferty PZU i Tauronu mogły wydawać się „pewniakami” (w przypadku Tauronu kurs zaczął rosnąć z wielu przyczyn z opóźnieniem), o tyle tu pewności mieć nie można – przy całej sympatii wobec GPW i uznaniu za jej dokonania. Nie miałem czasu samodzielnie głębiej analizować wyceny GPW, ale raporty fundamentalno-porównawcze krążące po rynku mówią o 30-40 zł za papier. Na tej podstawie trudno oczekiwać szybkich i mocnych wzrostów kursu – o ile oczywiście owe „raporty krążące po rynku” są zrobione z głową, a ich autorzy nie przeoczyli niczego. Nie miałem jednak okazji nad nimi przysiąść i zweryfikować założenia – zaufajmy więc w ciemno, że nie ma co się bić o akcje w IPO. Tak z czysto inwestycyjnego punktu widzenia.

Punkt 2. REDUKCJA.
Pomimo pkt. 1., Polacy nauczeni sukcesem IPO Tauronu i PZU, rzucili się na ofertę GPW – taka śnieżna kula, ale raczej nie stoi za nią chłodna kalkulacja i analiza… Brokerzy mówią nawet o 300 tys. zapisów. To oznacza, że z już niewielkiego limitu zapisów na osobę (100 akcji – 4,3 tys. zł) można będzie kupić jedynie około 30 akcji (1,2 tys. zł).

Punkt 3. OKAZJA.
Jedeno z biur maklerskich (nie jest moim celem robienie reklamy konkretnej marce – przynajmniej za darmo ;-)) ) wyszło na rynek z przełomową promocją, która ma na celu złowienie klientów dla banku z grupy. Idea z ich biznesowego punktu słuszna, a cross-selling powinien okazać się opłacalny (ofertę mają całkiem, całkiem…). Co ważne, opłacalny także dla klientów. Jeśli bowiem złożymy zapis na akcje GPW poprzez owego brokera, a dzięki naszej rekomendacji w banku darmowe konto założy inna osoba (warunek: otrzymanie jednego przelewu i wykonanie jednej transakcji kartą płatniczą – koszt karty to 5 zł/m-c)  – otrzymamy do końca stycznia 3 akcje GPW. Gratis. Maksymalnie możemy rekomendować 5 osób na tych zasadach, a mogą one zamknąć testowe konta praktycznie od razu (jeśli oczywiście tak zechcą).

Punkt 4. WNIOSKI.
Nie opłaca się iść drogą tysięcy „ciułaczy”
, którzy zapisują się na 100 akcji. Angazują bowiem 4,3 tys. zł na osobę, a wykorzystają – jeśli wierzyć rynkowym szacunkom – około 1,2 tys. zł. Wzrost kursu akcji GPW w określonym przedziale czasu (perspektywa inwestycyjna każdego może być przecież różna) o 20 proc. oznaczałby jedynie 240 zł zysku brutto, czyli 5,6 proc. od pierwotnie przeznaczonej na GPW kwoty. Ze zniżką kursu byłoby analogicznie.

Tymczasem prosta strategia może dać około 150 proc. zysku wobec zaangażowanego kapitału, a o stracie trudno mówić. Jeśli zapiszemy się na 10 akcji (minimum z warunków oferty) w biurze z punktu 3. i uda nam się wysłać pięciu znajomych czy członkó rodziny, by przetestowali konta osobiste (gdy dwie osoby zapiszą się jeszcze na akcje GPW, to nie zapłacimy wszyscy prowizji) – otrzymamy po maksymalnie dwóch miesiącach 15 akcji GPW za darmo. Biuro kupi je na giełdzie i nam przekaże. Jednocześnie zamawiane 10 akcji na pewno dostaniemy – redukcja maksymalnego pułapu nie będzie przecież aż tak wysoka. Jeśli założymy stabilność notowań akcji GPW przy cenie z IPO (jaka by nie była), to po sprzedaży akcji (25 szt.) zgarniemy 150 proc. zysku. I – co warto podkreslić – w stytuacji, gdy kurs nawet nie drgnie! Trudno bowiem teraz spekulować, czy / o ile kurs wzrośnie za kilka czy kilkanaście tygodni…

Oczywiście nominalnie zysk nie będzie oszałamiający – 600 zł przy kursie 40 zł za walor. Stracić jednak na takiej operacji realnie nie można, a ewentualna zwyżka notowań GPW jeszcze polepszy wynik. Przykładowo kurs wyższy o 20 proc. oznacza stopę zwrotu 200 proc. :-)

To strategię dla (bardzo) drobnego inwestora, któremu chce się zajmować takimi drobnymi kwotami. Strategia właściwa dla większych inwestorów i instytucji (np. funduszy inwestycyjnych) jest oczywiście inna :-) Swoją drogą, polecam przyjrzeć się równoległemu debiutantowi, który wydaje się ciekawą i atrakcyjnie wycenioną alternatywą – ukraińskiemu Agrotonowi.

BTW – jaką przyjęliście strategię wobec oferty GPW? Ignorujecie ją czy może zwozicie do POK-ów całą rodzinę i zakładacie wiele rachunków, by kupić jak najwięcej akcji? A może racjonalizujecie zapisy i zapisujecie się na np. 30 papierów na jedną osobę? A może idziecie po darmowe 15 akcji? Piszcie w komentarzach.

6 komentarzy

  1. Czy chodzi o promocję Aliora? Sprytny ruch – tako rzecze pracownik konkurencji, smutny pracownik konkurencji

  2. Strasznie ta oferta mi się kojarzy z tymi które oferowały 50zł za otworzenie konta w banku, pamiętam że też ludzie latali całymi rodzinami żeby zarobić te paręset zł ;>

    W sumie gdybym wiedział o tym to bym zrobił to samo… A tak to na 2 osoby mam zapisy po 100 akcji, i żadnego gratisu, a mógłbym i te 5 osób ogarnąć i by było chociaż te paręset zł przy tej samej ilości akcji…

  3. ullaalllllaaaaaaaa no to alior rozlozyl na lopatki wszystkich oferta! a pana strategia dla drobnicy jest super. duzo drobnicy ju z poszla sie zapisac. tylko smaku im pan narobi na te 150-200%% :))))))))) tylko nieliczni beda przy karpiu w swieta beda chwalic sie taaaaakaaaa ryba :)))))))))))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.