Czego główny akcjonariusz nie powinien reklamować?

O czym może pomyśleć inwestor giełdowy, gdy zobaczy reklamę dywidendy spółki? Otóż wyobraźmy sobie, że spółka wykupiła przynajmniej banery internetowe. Na pierwszy plan wysuwa się data dnia przyznania dywidendy za miniony rok. Poniżej wartość dywidendy w złotych i od razu wyjaśnienie, że jest to jedna z największych stóp dywidend na GPW. Poza nazwą spółki jest również logo wiodącego akcjonariusza. Obok zmieszczony tekst: „Budujemy wartość dla naszych akcjonariuszy poprzez dystrybucję dywidendy i wzrost kursu akcji”. I tu zaczynają się, przynajmniej u mnie, rodzić pytania…

Spółka i jej zarząd powinni zajmować się budową wartości fundamentalnej przedsiębiorstwa, wypracowywaniem najwyższych możliwych zysków i – zgodnie z przyjętą strategią – być może również wypłacać sowitą dywidendę. Ale żeby pisać, iż wzrost kursu akcji to również wyczyn spółki? To po prostu efekt pojedynczych decyzji inwestorów, ogólnego klimatu na giełdzie… Chyba że jest tu coś na rzeczy. A może po prostu czepiam się niefortunnego sformułowania.

Ale chyba jednak nie. Data wyliczenia stopy dywidendy w reklamie wskazuje, że została ona wstawiona na ostatnie trzy dni, kiedy giełdowi spekulanci mogliby zagrać pod dywidendę, a właściwie na ostatnią sesję (chyba że co dzień baner był aktualizowany, ale wcześniej nie zauważyłem go w ogóle). Dlaczego tak bardzo spółce zależało na chwilowym wzroście kursu? Przecież inwestorzy dobrze znają zestawienia spółek dywidendowych z wyliczonymi stopami dywidendy, a szczegóły mogą sobie w każdej chwili łatwo przypomnieć. Zestawienia takie dostępne są nawet w otwartych, bezpłatnych źródłach. Jednocześnie przecież nie kupuje się akcji tylko dlatego, że spółka wypłaci dywidendę z zysku wypracowanego w zeszłym roku. Liczy się bowiem przyszłość i to ją w głównej mierze wycenia rynek. Dobrym przykładem jest tu np. PZU – jakieś minus 46% w 17 miesięcy, a trend spadkowy wciąż trwa. I to mimo tego, że październikowa dywidenda za rok 2015 zapewniła stopę nawet 4 razy wyższą niż lokaty bankowe.

Wróćmy do omawianego przykładu. Zdziwienie mogłoby wzbudzić również logo wiodącego akcjonariusza przy nazwie spółki. W tym konkretnym przypadku występuje standardowo (m.in. powiązania kapitałowe i operacyjne, wyższa rozpoznawalność). Natomiast zrobiłem test wśród znajomych inwestorów i wszyscy – zarówno ci bardziej doświadczeni, włącznie z zarządzającymi funduszami, jak i ci zupełnie amatorsko inwestujący na GPW – od razu zadawali podstawowe pytanie: czy aby ta dywidenda za 2015 rok nie jest z jakiś powodów jednorazowo tak wysoka? Bo może w kolejnym roku tak różowo nie będzie? I cóż, część z poddanych testowi osób sama z siebie znała odpowiedź. Reszta w kilka minut wyrobiła sobie zdanie, wykonując kilka kliknięć na swoich smartfonach. Zatem wychodzi na to, że nie tylko ja nabrałem wątpliwości co do intencji oglądanej reklamy. Niewielu już chyba jest inwestorów, którzy kupują akcje zupełnie w ciemno. I z tego należy się cieszyć, bo rośnie jakość naszego rynku.

Dla tych, którzy jeszcze nie zerknęli na zdjęcie poniżej – chodzi o reklamę Private Equity Managers / MCI z końca czerwca na stronach parkiet.com. Jej efekt bez fajerwerków. Minus 1,7% na kursie w ostatnim dniu notowania akcji z prawem do dywidendy, a sesja wcześniej to minus 2,4%. Można zawsze powiedzieć, że ogólnie na rynku były to sesje spadkowe, a wierzący w spółkę inwestorzy już wcześniej wiedzieli przecież o wysokiej dywidendzie, więc popyt na akcje budował się wcześniej i wywindował kurs. Tylko że wcześniejsze trzy miesiące to już minus dwucyfrowy. A po odjęciu z kursu dywidendy do ostatniej sesji z 7 października? Minus 19,5%, podczas gdy szeroki rynek spadł o 8,4%. Być może to obecnie okazja inwestycyjna, być może nie. To nie jest celem tego wpisu, a na GPW jest notowanych wiele ciekawych spółek z bardzo atrakcyjnymi wycenami. Co więcej, opublikowane w sierpniu wyniki PEM za pierwsze półrocze 2016 (6,5 mln zł zysku netto wobec 36,3 mln zł rok wcześniej) wskazały zapewne w oczach wielu inwestorów na możliwą dużą rozbieżność między dywidendami za poszczególne lata.

PEM - dywidenda - reklama

Może inaczej wygląda sytuacja dla tych, którzy zainkasowali dywidendę? Przecież potencjalnie znaleźli się inwestorzy, którzy zupełnie serio potraktowali przekaz i reklamę PEM jako mocne wskazanie zarządu spółki na wzrostową tendencję wartości dla akcjonariuszy poprzez dywidendę i kurs akcji. Jak na tym wyszli i jaki mogą mieć stosunek do spółki? Druga część pytania ma oczywiście charakter retoryczny. A co do pierwszej części: (1) kurs na sesji 27.06.2016 wahał się od 109,5 do 114,85 zł, zamknął się przy 111,95 zł. (2) Następnego dnia po spadku o 15% zatrzymał się przy 95 zł. (3) Ale akcjonariusze uzyskali prawo do dywidendy w wysokości 14,41 zł na akcję, co daje po odjęciu podatku 11,67 zł na akcję – (4) z tym, że na wypłatę trzeba było poczekać (transze wypłacono 15 lipca i 30 września). (4) Efekt całościowy na zakończenie sesji 7 października to od minus 19,5% do minus 23%, w zależności od kursu nabycia akcji przez giełdowego gracza, już z uwzględnieniem pobranej dywidendy. Jeśli kurs się nie podniesie, to stopa kolejnej dywidendy musiałaby wynieść nawet (rekordowe, abstrakcyjne, nierealne?) 35%, aby po kilkunastu miesiącach inwestycji można było wyjść dopiero na zero…

Pragnę podkreślić, że absolutnie w tym wpisie nie chodzi mi o ocenę biznesu jakiejkolwiek spółki czy jej atrakcyjności dla inwestorów. Moim celem jest tylko i wyłącznie zwrócenie uwagi na nieefektywność niektórych form promocji, a wręcz ich potencjalną szkodliwość dla wizerunku spółki. Nic bowiem nie zastąpi wysiłku prowadzenia szeroko pojętych relacji inwestorskich, budowania zaufania rynkowego i bycia fair wobec inwestorów, a co najważniejsze – przemyślanego i długoterminowego działania w wielu obszarach aktywności. Wszelkie próby pójścia na skróty częściej niż rzadziej przyniosą skutek odwrotny do zamierzonego… Czy tę lekcję zauważyli menedżerowie Private Equity Managers i MCI? Mam nadzieję, że tak się stało. Niemniej, bardzo „ciekawie” obserwuje się od dłuższego czasu poczynania PR-owe i IR-owe ABC Daty, innej spółki portfelowej MCI. Ale to już historia na kolejną opowieść ;-)

7 komentarzy

  1. Panie Adrianie!!! Będę pierwszą osobą, która da komentarz. Widzę bowiem, że inni czytelnicy wstydzą się najwyraźniej. Otóż widzę tu kilka ciekawych wątków. I ma Pan wszędzie chyba rację. Oprócz jednego. Z ABCD najciekawsze będzie co innego. Otóż jak im UKS przp… kary i jak się różne służby wezmą za przetargi itp\p. itd. Oni nie są lepsi niż Action. Niech rynek się oczyści wreszcie. Kropka.

  2. SOB – poczekamy -zobaczymy -może rozejdzie się po kościach -jak to mawiają Górale haha
    JJ- wydaje mnie się, że to pojedynczy przypadek napływu głupoty haha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.