Pan Panie Waldku, Pan się teraz boi!

Jutro rząd podejmie decyzję w sprawie unieważnienia części umów opcyjnych. Lepiej, żeby tym razem nie doszło do „gangsterskiego chwytu”…

W kultowej piosence Kultu Kazik Staszewski śpiewał w refrenie:
Pan Panie Waldku, Pan się nie boi,
dwie trzecie Sejmu za Panem stoi.
Panie Waldku, Pan się nie boi,
Cały naród murem za Panem stoi.

 

 

Było to nawiązanie do kulis wydarzeń z wiosny 1992 r., kiedy w związku z agenturalnymi teczkami Andrzeja Macierewicza ważyły się losy całego rządu Jana Olszewskiego. Jedynie Waldemar Pawlak miał skrupuły do tego, jak to sam nazwał, „trochę gangsterskiego chwytu”. Choć to, kto był na liście agentów było tajemnicą poliszynela, rząd Olszewskiego z Macierewiczem został na nocnym posiedzeniu Sejmu odwołany głosami stworzonej ad hoc koalicji, która bała się lustracji.

Teraz jednak Waldemar Pawlak, który budował swój elektorat dzięki sile Ochotniczych Straży Pożarnych i przez ich wspieranie (chociażby ustawa o możliwości sprzedaży alkoholu przez OSP na zabawach), powinien się bać. W 1992 r. Pawlak nie postawił na swoim (został nawet tymczasowym premierem), więc teraz, jako szef resortu gospodarki, również powinien spasować. Tym bardziej, że „gangsterski chwyt” proponuje sam. Chodzi o próbę przeforsowania ustawy, która anulowałaby dużej części umów walutowych struktur opcyjnych. Chodzi o ulżenie krajowym firmom, które mogą stracić przez feralne instrumenty kilkadziesiąt miliardów złotych, co dla części z nich będzie oznaczało upadłość. Jutro nad projektem ustawy Pawlaka będzie debatował rząd. Mam jednak nadzieję, że zostanie ona odrzucona lub przejdzie w takiej formie, która w praktyce nic nie da.

Nadzieją jest tu premier Tusk, który zapowiedział, że ostatnią rzeczą, o jaką mu chodzi, byłoby wspieranie graczy i spekulantów, a pierwszą – brak zabierania pieniędzy „zwykłemu Kowalskiemu”. Brawo panie premierze! Trzymam kciuki, by nie były to tylko puste słowa. Danie możliwości anulowania umów opcyjnych byłoby bowiem wyrazem wspierania właśnie rynkowej gry kosztem całego społeczeństwa. Osłabienie złotego i problemy części sektora bankowego to tylko niektóre z następstw wprowadzenia ustawy niwelującej część umów opcyjnych.

Polecam Waldemarowi Pawlakowi odświeżenie wiedzy o moral hazard, czyli po polsku – pokusie nadużycia. Jeśli bowiem ludzie „szli na całość”, a teraz za to nie zapłacą, to jaką motywację będzie miało społeczeństwo, by uważnie i racjonalnie podejmować decyzje w przyszłości? Pod koniec Wielkiego Kryzysu w USA każdy 10 razy oglądał każdego dolara, zanim zaniósł go do konkretnego banku. Lekcja z instrumentami pochodnymi w Polsce też powinna zostać odrobiona. Biznes nie może przecież oznaczać wizyty w kasynie i gry w pokera…

Poza tym, postawmy się w rolę tysięcy przedsiębiorców, którzy zarabiali na opcjach walutowych, a teraz bank mógłby na mocy unieważnienia umów żądać oddania „spekulacyjnego” zysku. Jeśli ktoś w zeszłe wakacje nie uległ szaleństwu i nie rzucił się do wystawiania walutowych opcji call, dlaczego ma płacić (jako podatnik, jako kredytobiorca etc.) za tych, którzy ulegli namowom sprzedawców? To nie jest fair.

Unieważnienie zawartych umów, działanie prawa wstecz, to również niebezpieczny precedens z innej przyczyny. Podważyłby bowiem podstawy Konstytucji i intuicyjnej praworządności, naraziłby Polskę na izolację na mapie gospodarczej i politycznej. Kto bowiem chciałby robić interesy w „bananowym” kraju? Nasz dorobek ostatnich 20 lat zostałby bardzo łatwo zaprzepaszczony. Szkoda byłoby tego.

Dlatego dużo lepszym pomysłem wydaje się, moim zdaniem, idea powołania funduszu private equity, który dokapitalizowałby zdrowe fundamentalnie spółki z opcyjnym problemem w zamian za objęcie pakietu mniejszościowego akcji na atrakcyjnych warunkach. Firma doradcza Capital One Advisers poddała taki pomysł Ministerstwu Gospodarki i ponoć spotkała się z dużym zainteresowaniem resortu. Idea jest naprawdę bardzo dobra! Problem jednak w tym, że pieniądze na fundusz (może chodzić o miliardy złotych) miałyby pochodzić od państwowych spółek, np. PKO BP czy Grupy PZU. Obawiam się, że sito funduszu byłoby dziurawe. Działalność funduszu powinna być z założenia dobrym biznesem, o ile trafnie się skieruje strumień gotówki.

Dlatego postuluję o jak najszybsze uruchomienie funduszu, ale z przewagą kapitału prywatnego, którego tak naprawdę dla dobrych biznesów nie brakuje. Wtedy można byłoby mieć pewność, że do żadnych nadużyć i nieprawidłowości nie dojdzie, a podatnik kolejny raz nie dostanie po kieszeni. By coraz większa grupa z nas nie musiała głowić się tak, jak przedstawia to poniższy rysunek.

 

Czekam więc jako Polak na konkretne działania, a nie słowa. Chciałbym bowiem wierzyć, że Waldemar Pawlak nie rzuca w świat bardzo medialnych pomysłów tylko po to, by odwrócić uwagę od potencjalnie łamiącej prawo fundacji PSL czy w celu zdobywania łatwowiernego elektoratu, któremu będzie można powiedzieć: starałem się, miałem pomysły, ale zabrakło mi większości. Kto jednak wyczuje polityka? ;)

8 komentarzy

  1. Thanks for any other informative website. Where else could I am getting that kind of information written in such an ideal means?
    I have a mission that I’m just now operating on, and I have been at the look out for such info.

  2. I do not even know how I ended up here, but I thought this post was great.
    I do not know who you are but definitely you are going to a
    famous blogger if you are not already ;) Cheers!

  3. Hi there! I know this is kind of off topic but I was wondering if you knew where I could get a captcha plugin for my comment
    form? I’m using the same blog platform as yours and I’m having
    trouble finding one? Thanks a lot!

  4. you’re really a excellent webmaster. The web site loading velocity is incredible.
    It sort of feels that you’re doing any distinctive
    trick. Furthermore, The contents are masterpiece. you’ve done a great job in this matter!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.