Paradoks zawieszania notowań na GPW i NewConnect – Cash Flow vs. Orphee

Dlaczego jedne spółki są „zawieszane”, a inne grają wszystkim na nosie?

Kiedy w 2007 r. powstał rynek alternatywny NewConnect, z racji jego specyfiki wymogi informacyjne i ogólnie regulacje były na nim dość luźne, a o praktycznie wszystkim decydowała (uznaniowo, ale często na szczęście bardzo szybko) sama GPW. To drugie zostało, natomiast wraz z rozwojem NC narastająca presja inwestorów sprawiła, że regulacje „małej giełdy” są już zbliżone do „dużej”. Mocną sankcją za niewywiązywanie się z informowania rynku o tym, co się w danej spółce dzieje, jest zawieszenie obrotu jej akcjami. Dlaczego? Słabo być spółką giełdową, kiedy nie można handlować na rynku akcjami, co rodzi oczywiście implikacje w postaci presji inwestorów, braku możliwości łatwego wyjścia/wejścia insiderów, strat wizerunkowych etc. Oczywiście jest też podstawowa wada takiej sankcji – to również sankcja dla zwykłych inwestorów, którzy mają z reguły zamrożony kapitał (pozostają umowy cywilno-prawne). I choćby chcieli zakończyć nieudaną inwestycję nawet po 1 gr za akcję, to na giełdzie tego nie zrobią. Dlatego z reguły woleliby jednak alternatywy w postaci finansowej kary bezpośrednio dla członków zarządów spółek, które dają plamę na polu polityki informacyjnej. To oczywiste. Natomiast ciekawe wydaje się spojrzenie na kwestię zawieszania notowań na NC i na Głównym Rynku GPW, gdzie ważną rolę pełni również KNF.

Z oczywistych względów, takich jak wielkość spółek, ich dojrzałość (biznesowa i ludzka) itd. można spodziewać się zdecydowanie większego odsetka naruszeń obowiązków informacyjnych na NewConnect niż na GPW. Za brak publikacji raportów okresowych w terminie na NC praktycznie od razu dostaje się zawieszenie notowań – aż do skutku. I co by nie mówić na ten temat, z reguły działa to otrzeźwiająco na spółki. Tylko w 2015 roku na NC zarząd GPW użył tej sankcji duże kilkadziesiąt razy. Jednym z najdłuższych w historii całego rynku było zawieszenie notowań Orphee, czyli szwajcarskiej spółki-córki PZ Cormay. Po burzliwych i obfitujących w emocje przepychankach obozów akcjonariuszy, które poskutkowały brakiem raportów okresowych i ogólnie brakiem rozeznania, kto ma prawa do reprezentowania spółki, nastąpiło wyklarowanie sytuacji i powrót spółki „do żywych”. Zawieszenie notowań trwało blisko 7 miesięcy, od lipca 2015 r. do 20 stycznia 2016 r. Inwestorzy handlują zatem towarem, o którym wiedzą, jaki jest, przynajmniej na papierze i księgowo.

Na rynku głównym GPW również zawiesza, choć na szczęście nie jest to konieczne na taką skalę, jak na NC. Nie zmienia to faktu, że inwestorzy niekoniecznie są zadowoleni z sytuacji we wszystkich spółkach i z działań GPW oraz KNF. Weźmy na warsztat spółkę z GPW – Cash Flow. To były windykator, który jest giełdową wydmuszką (nie prowadzi działalności operacyjnej) i zapewnia, że nie ma pieniędzy nawet na sporządzenie raportów okresowych. Otóż pomimo braku 7 raportów okresowych za okres blisko dwóch lat (niedługo zapewne dojdzie ósmy – za Q4 2015 / roczny 2015) i realnego bankructwa spółka ta nadal jest na GPW i co więcej – można handlować jej akcjami, chociaż tak naprawdę nie wiadomo, czym się handluje – ostatni raport okresowy pochodzi z całkiem odległej historii – Q1 2014. To stwarza ogromne pole do spekulacji i manipulacji kursem. Zawieszenie? Owszem, było nawet ostatnio – na wniosek KNF, miesięczne – od 18 listopada do 18 grudnia. Wcześniej analogicznie (np. lipiec/sierpień). I tyle. Bardzo dobrze, że Dawid Tokarz z „PB” przypomniał sprawę Cash Flow w dzisiejszym wydaniu tego dziennika, bo okazuje się, że nie chodzi tylko o brak raportów okresowych i kuriozalne tłumaczenie prezesa (link), ale również o podejrzenie, że inwestorzy nie są informowani na bieżąco o ważnych dla nich sprawach, jak chociażby o oddaleniu istotnego powództwa czy licytacji siedziby spółki (link). Tłumaczenie prezesa pozostawiam bez komentarza. Formalnie już się dowiedział, jest dowód nawet na to (chyba że wyśle sprostowanie do gazety, iż nie było tej rozmowy…), zatem ciekawe, czy także tym razem zignoruje konieczność pofatygowania swoich drogocennych dłoni na klawiaturę komputera, aby zrobić użytek z systemu ESPI… Tu rodzi się oczywiście pytanie, czy zawieszanie notowań na miesiąc w tym przypadku ma jakikolwiek sens, a prezesa i jednocześnie istotnego akcjonariusza do działania nie zmotywowałyby może bardziej rosnące kary personalne? Wydaje się, że są ku nim solidne podstawy.

Permanentne zawieszenie na GPW – do oczekiwanego skutku, analogicznie jak na NC, widzimy jednak obecnie wyłącznie w przypadku spółek zagranicznych. Spójrzmy na Westę (akumulatory, Ukraina), o której mówiło się, że oszukała inwestorów już przed wejściem na GPW, a której notowania pozostają zawieszone od maja 2015 r., nie mówiąc o ponad 500 mln zł ujemnych kapitałów własnych (na ile aktualne dane?). Powód przedłużania zawieszenia to brak raportu rocznego za 2014 rok. Tak samo od maja nie ma notowań ukraińskiej spółki węglowej Sadovaya oraz spółek z chińskim rodowodem – JJ Auto i Fenghua (ta ostatnia spółka, zajmująca się produkcją podeszw do butów, ma powrócić do gry jutro, zobaczymy na jak długo…). Można zatem także na GPW trzymać spółkę w izolacji od inwestorów. O co chodzi zatem z Cash Flow?

Tego typu sprawy, różnej maści „przekręty” i manipulacje są dużym problemem rynku kapitałowego. Nazwy spółek z ostatnich lat można całkiem długo wymieniać. Sparzonych inwestorów indywidualnych oraz zarządzających funduszami jest wielu. W obecnym stanie rzeczy, kiedy jedynymi lub przynajmniej głównymi poszkodowanymi są inwestorzy mniejszościowi, trudno jest przekonywać – szczególnie drobnych inwestorów, że warto inwestować na GPW, nawet pośrednio poprzez TFI. Niestety. A przecież silny rynek kapitałowy to również zastrzyk finansowania dla firm (impuls wzrostu) i bardziej innowacyjna gospodarka. Czy mamy szansę na zmianę?

 

 

9 komentarzy

  1. Ta, akurat będzie zmiana. Dobra zmiana PISu…. Znacjonalizują dużą część GPW przez likwidację OFE i tyle będzie tego wszystkiego, drugi Budapeszt gdzie obroty -70%….. Nie wiem tylko co w tym rządzie robi pan Morawiecki.

  2. A swoją drogą to zawieszanie notowań jest według mnie największą karą dla inwestorów. Powodzenia GPW I KOMISJO w zachęcaniu ludzi do giełdy.

  3. trafne przykłady to fakt ale mnie interesuje najbardziej dlaczego gielda nie traktuje wszystkich równo??? kto tym cyrkiem kieruje???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.