PolRest: na co czeka zarząd?

W listopadzie zeszłego roku pisałem TUTAJ, że „w Polreście w oczy rzuca się nieskuteczność obecnego zarządu, który w [zaledwie!] dwa lata prawie wyłożył spółkę. Mogło być zupełnie inaczej. Ratunkiem jest rewolucja kadrowa w kierownictwie i znalezienie zewnętrznego inwestora, być może w grę wchodzi fuzja. Sieci są dość ciekawe, a z Roostera sam lubię korzystać ;) Dopóki jednak spółka dryfuje, jak teraz, to wprost kopie sobie głębszy dołek.„. Napisałem też, że bez radykalnych zmian w samej spółce lepiej odpuścić ją sobie jako cel inwestycyjny – no chyba że ma się dobre informacje z „pierwszej ręki”, że przełom jest blisko i że jest pewny… Słowa te wcale nie straciły na aktualności, a jak widać – uchroniłyby przed piątkowym spadkiem kursu o blisko 23 proc., do nowego historycznego minimum. Już w listopadzie zauważyłem również, że kurs PolRestu i Techmeksu w dużym stopniu zależy już od szeroko pojętych „spekulantów”, czego dowodem były zrywy notowań pod koniec minionego roku. To zresztą reguła przy prawie bankrutach.

Negocjacje z partnerami, podejmowane decyzje, pomysł na spółkę i realizacja przemyślanej wizji niezbyt chyba wychodzą szefom PolRestu. Chętnie wysłuchałbym tłumaczenia, dlaczego pomimo 25 mln zł pozyskanych od giełdowych inwestorów w 2007 r. (za 20 proc. akcji w podwyższonym kapitale), spółka leży. A konkurenci się rozwijają. Bo przecież u nas nie ma załamania, kryzysu na miarę Estonii, a tylko spowolnienie. Nie jest więc dobrze, jeśli ono sprawia, że nie otwiera się nowych lokali, które się już wyremontowało/wyposażyło, a do tego zamyka się dużą część wcześniej otwartych. Może trzeba wcielić się w potencjalnego klienta i zobaczyć, dlaczego pizzerie mają pełno klientów, a nasza sieć Invito nie spełniała założeń przychodowych (a nie od razu zwijać interes z dużymi stratami), dlaczego różne stylizowane lokale mają ruch, a w naszych Roosterach nie jest tak dobrze (zostały już tylko dwa – Warszawa i Kraków). Pomysł o sprzedaży regionalnych karczm, szczególnie w Zakopanem, to według mnie spory błąd – lokalizacje bardzo dobre, a Rosjan z grubymi portfelami nie brakuje. Chyba że miały trafić do „zaprzyjaźnionych” kupców…

Cóż, rynek restauracyjny w Polsce jest warty około 20 mld zł i wiele sieci rozpycha się na nim coraz mocniej, jak choćby giełdowy AmRest z szerokim portfolio marek. Dlaczego kosztem PolRestu? Nieefektywne zarządzanie to jedno, ale brak szybkich działań jest jeszcze gorszy. Już przecież w sprawozdaniu za 3Q09 zarząd PolRestu stwierdził:

Obecna sytuacja majątkowa i finansowa Emitenta winny zostać określone mianem skrajnie trudnej. Zarząd Spółki nie ma obecnie żadnych przesłanek, aby twierdzić, że stan ten może ulec istotnej zmianie. Ocena możliwości  realizacji zobowiązań Emitenta zależy obecnie głównie od stanowiska, które w trakcie prowadzonych z Emitentem negocjacji poświęconych restrukturyzacji zobowiązań Emitenta, zajmą jego najwięksi wierzyciele. Ewentualny brak zawarcia przez Emitenta w najbliższym czasie umów, bądź innego rodzaju porozumień z wierzycielami,  uwzględniających aktualne możliwości płatnicze Emitenta (będące pochodną wielkości uzyskiwanych obecnie przez Emitenta przychodów oraz kosztów prowadzonej działalności) zmuszałoby Zarząd Emitenta do stwierdzenia, iż Spółka utraciła możliwość wywiązywania się ze swoich zobowiązań.

Problem w tym, że im bardziej PolRest redukuje bazę funkcjonujących restauracji, tym jego pozycja rynkowa i przetargowa maleje, a jak porozumień i sensownej restrukturyzacji nie było, tak nadal nie ma. Co więcej, zarząd brnie w ślepy zaułek, bo kasując nierentowne restauracje powinien pewnie zejść do zera (ile teraz działa lokali – kilka, kilkanaście? Wie ktoś na pewno?). Czy nie lepiej byłoby się zająć tym, żeby po prostu restauracje zarabiały? Nie jest to tak proste jak ich zamykanie, ale czy nie lepsze? Tym bardziej, że rynek jest stabilny, nie ma żadnego załamania! Strata lokalizacji to naprawdę duża strata. Kto da firmie pieniądze na nowe inwestycje? No chyba że szybko wygasi działalność operacyjną i ktoś przez taką „wydmuszkę” wejdzie sobie na GPW bez prospektu i wizyt w Urzędzie KNF ;)

Piątkowy zjazd kursu PolRestu do 1,26 zł to efekt wypowiedzenia przez PKO BP umowy kredytowej na całkowitą wartość 21,5 mln zł. Najwidoczniej bank już wie, jakie były wyniki spółki w 4Q09. Obstawiam, że przełomu nie było, tylko kolejne straty i wypływ gotówki z kasy. Przez pierwsze 9 miesięcy 2009 r. kapitały własne PolRestu zjechały z 35 do 9,4 mln zł. Możliwe, że w 4Q ogólna strata była na tyle duża, że kapitały własne znajdą się na minusie. Zobowiązania mogą być już większe niż majątek, co byłoby już wystarczającą przesłanką do złożenia wniosku o upadłość przez zarząd. Jeśli tak się jednak w ocenie zarządu nie stało, to i tak wszystko wskazuje, że wniosek taki zobaczymy za maksymalnie niecałe 3 tygodnie, kiedy miną 2 tygodnie od wymagalności kredytu z PKO BP. Spółka nie ma przecież jak go spłacić, a niewypłacalność można uznać za trwałą (o ile nie przyjedzie rycerz na białym koniu :) ).

Na pocieszenie dla posiadaczy akcji pozostaje to, że nie powinno być już wiele kredytów, które można wypowiedzieć PolRestowi – maksymalnie na około 5 mln zł (kredyty i pożyczki bankowe na koniec 3Q miały wartość 26,6 mln zł, a w 4Q raczej nikt by nie udzielił kolejnych). Impulsem do dalszego spadku kursu może być ewentualny wniosek o upadłość ze strony któregoś z banków lub samego PolRestu (będzie chciał pewnie układu). Spółka jest obecnie wyceniana na niecałe 8 mln zł, czyli 0,86 jej wartości księgowej na koniec 3Q (27 proc. WK na koniec 2Q09). Dużo to czy mało?

Za bankruta – o całą tę kwotę za dużo, a za spółkę, która wyjdzie na prostą i będzie miała zredukowane długi w układzie – już całkiem mało (tylko czy obecny zarząd jest w stanie tego dokonać?). Za marki – pewnie jeszcze za dużo, bo nie stały się bardzo popularne. Niemniej, dla spółki, która szybko weszłaby na GPW niejako „tylnymi drzwiami” – wycena coraz bardziej wydaje się atrakcyjna, a główni właściciele mają 52 proc. głosów na WZ. I coraz bardziej są pod ścianą, więc ich skłonność do ustępstw jest też pewnie coraz większa. Mogą przecież wszystko stracić. O takie zaślepienie trudno jednak kogokolwiek podejrzewać (chyba że istnieje ryzyko wyprowadzania majątku ze spółki lub już miało to miejsce – ale ja przekonujących dowodów na to nie mam).

Reasumując – na GPW jest wiele spółek o zdrowych fundamentach, które bardzo ciekawie się rozwijają, a ich kursy mają spory potencjał wzrostu – w tym gronie nie ma PolRestu. Nim warto zainteresować się dopiero, kiedy będzie się miało pewne informacje, jak będzie wyglądało ratowanie spółki. Na razie przynajmniej ja tego nie wiem. A ewentualny nowy inwestor może dokonać odwrotnego przejęcia lub dokapitalizowania spółki przez emisję niezliczonej liczby akcji po nominale, który wynosi zaledwie 0,1 zł. Potencjalne rozwodnienie kapitału, o ile spółka przetrwa, może być więc bardzo duże (wystarczy 6,25 mln zł, aby wyemitować 10 razy tyle akcji, niż istnieje obecnie). Każdy powinien więc samodzielnie ocenić stosunek ryzyka do potencjalnego zysku – o czym też już pisałem. W pozytywnym dla PolRestu scenariuszu warto jednak i tak rozważyć szybką sprzedaż akcji po dobrych wiadomościach – uczy tego przykład Sfinksa, restauracyjnej spółki, której udało się uciec spod „topora”.

Sam przypadek PolRestu jest jednak niezwykle ciekawy. Przecież jeszcze 1 października 2007 r. BGŻ wyceniał akcję na 26 zł, a oferujący akcje w IPO (DM Penetrator, dziś Trigon DM) prognozował, że w 2009 r. PolRest zarobi na czysto 11,6 mln zł przy 92,9 mln zł przychodów – po trzech kwartałach było to jednak 15,2 mln zł straty netto przy jedynie 28,6 mln zł przychodów. Jednocześnie oferujący oceniał, że przewagami konkurencyjnymi PolRestu jest interesujące portfolio restauracji (połączenie standaryzacji i niepowtarzalności), ukierunkowanie na rozwój, dobra strategia wraz z zaangażowaniem zarządu, umiejętnie zorganizowane zaplecze restauracji. Czynniki ryzyka? Trudności w pozyskaniu atrakcyjnych lokalizacji, podwyższenie VAT-u i konkurencja. Czyli nic szczególnego. Nic więc dziwnego, że w szczycie minionej hossy złożono zapisy na akcje za ponad 800 mln zł!

Wystarczyły dwa lata i może być po spółce. Na co czeka zarząd? Czy nie jest już za późno? Dlaczego nie wprowadzono w zeszłym roku programu poprawy rentowności restauracji? Przecież działające przedsiębiorstwo z siecią restauracji jest więcej warte niż sama siedziba i bilet na GPW… Problemy same się nie rozwiążą, a drobni akcjonariusze z reguły pewnie nie wiedzą, na czym stoją. O potencjalnym przejęciu, które obsługiwała Ipopema, na razie cicho. Obawiam się, że jeśli w tym kwartale nie znajdzie się inwestor, który ma pomysł na PolRest (i zostanie dopuszczony do działania), to sąd orzeknie likwidację – straty są przecież na każdym poziomie wyniku i do tego pogłębiają się, a 4Q09 jeszcze musiał być gorszy – reakcja PKO BP.

A Wy co sądzicie o PolReście i restauracyjnym biznesie?

Zawartość tego serwisu to wyraz osobistych poglądów autora, które nie stanowią “rekomendacji” w rozumieniu przepisów prawa, a każdy element serwisu hosssa.pl jest chroniony prawem autorskim.
Przeczytaj “
Prawa autorskie i zastrzeżenia prawne.

17 komentarzy

  1. Bardzo ciekawy artykuł i trafne spostrzeżenia.Podstawą sukcesu to dobry „gospodarz” z czujnym „nosem”. Pozdrawiam!

  2. brałem polrest w 2007 po 20 w ofercie potem dokupilem po 24-25 zlote i trzymam do dzis bo to miala byc dobra inwestycja dlugoterminowa to zobaczcie ile jestem w plecy naciagacze z bgż i penetratora; czy nikt z analitykow nie widzial ze prezesi sa oszustami? ze ta firma to jedna wielka farsa? az tak mozna sie myslic? cos watpie. Ciekawe ile w lape wzieli?

  3. Wklejam maila od znajomego praktyka upadłości – doświadczonego syndyka – mam nadzieję, że rozjaśni sprawę i pokaże bezsensowne, schematyczne postępowanie banków wobec spółek – ani bank nie odzyska pieniędzy, ani spółka nie przetrwa. A tak być nie musi.

    „Jeszcze świeża jest dyskusja w sprawie Techmex’u ( w upadłości likwidacyjnej) a tu życie przynosi smakowity kąsek w postaci spółki z podziemnym zarządem , czyli Polrest.
    Przeanalizuję szybko sprawę z punktu widzenia praktyka postępowań upadłościowych – generalnie w pełnej zgodzie z wypowiedziami z Pańskiego bloga.

    Mamy bank, który wypowiada umowę kredytową firmie , która de facto nie ma majątku trwałego. Ma wartość w świetnych lokalizacjach , pewnie jakiegoś trupa w szafie (oby jednego) i zarząd, który się schował , myśląc, że przesłanki do złożenia wniosku o upadłość go nie dotyczą. BTW: zarząd spółki w takiej sytuacji (czyli w niewypłacalności , bo kredyt jest od kilku dni w stanie wymagalności i trzeba go oddać) MUSI złożyć wniosek o upadłość , bo ryzykuje odpowiedzialnością osobistą.

    Czyli pasztet jest całkiem zacny? Jak rozwiązano by taki węzeł w rozwiniętej cywilizacji? Bank – wiedząc,że spółka nie ma środków i majątku na pokrycie zobowiązań – zawnioskowałby o ustanowienie zarządu przymusowego , dzięki czemu mógłby wybrać, czy wprowadzać fachowca i zaspokajać się z dochodów spółki (czyli de facto nadal ją kredytować , ale zapewniając sobie pierwszeństwo w zaspokajaniu odsetek jako kosztów działalności) czy nie wprowadzać tam fachowca – a przeprowadzić sprzedaż przedsiębiorstwa dłużnika w całości i zaspokoić się z ceny.

    Zarząd – jeśli myśli poważnie o swoim losie powinien popędzić do sądu z wnioskiem o układ , licząc na to , że sąd oceniając ten wniosek zauważy,że spółka spełnia kryteria „zagrożonej niewypłacalnością” i skieruje sprawę na tory postępowania naprawczego.

    Oczywiście ani jedno ani drugie się nie zdarzy. Bank zawnioskuje o upadłość likwidacyjną , sąd takąż upadłość orzeknie , wierzyciele niezabezpieczeni rzeczowo nie uzyskają zaspokojenia , syndyk sprzeda nieruchomości i zaposkoi w części bank. Zarząd przeprosi (albo i nie) akcjonariuszy , wszyscy zapomną, że można niekompetentnych członków zarządu odsunąć od sprawowania funkcji w przyszłości – i życie gospodarcze potoczy się dalej.

    Za jakiś czas – jak w ministerstwie gospodarki wróci moda na temat „zapobieganie upadłościom” będzie o czym mówić.

    Strasznie przewidywalny ten nasz kraj, nie sądzi Pan? A wystarczy, żeby kilka osób pomyślało i Polrest by przetrwał i PKO miałoby swoje pieniądze.”

  4. Mam wrażenie, że ktoś czekał na takie złe info. Zobaczcie jakie były obroty w piątek i dzisiaj rano! Jeżeli ktoś skupywał, to mógł kupić bardzo wiele w tej panice. Jestem ciekaw jaki jest obecnie układ sił w Polreście. Liczę, że to właśnie ktoś będzie chciał wejść tylnymi drzwiami na GPW dzięki Polrestowi. Odwiedziłem ostatnio były lokal Invito, a na drzwiach remontowanego lokalu ogłoszenie o przyjęciu do pracy z Da Grasso. Może Da Grasso nie ma zamiaru dogadać się ze Sfinksem? I to oni wejdą tylnymi drzwiami na GPW. Może zaciągnąłby Pan języka w terenie? Wiecie co z pozostałymi zamkniętymi lokalami? Co się w nich dzieje? A może chodzi o kogoś innego? Mam nadzieję że jeszcze będzie można sporo zarobić. Pewnie będzie jednak mocno bujać.
    Pozdrawiam!

  5. Też słyszałem, iż zmieniają siedzibę! Szybciej będzie pewnie bankructwo. Z Da Grasso to ciekawy trop. Popatrzcie wszyscy czy to ma ręce i nogi. Dla mnie pasuje.

  6. bardzo fajnie Pan napisał o Polrest i tyle liczb i danych Pan skojarzył! to niezwykle ciekawy przypadek. i ten syndyk daje dużo do myślenia. Dlaczego te banki tak katrupią firmy i same na tym są stratne? Czy banki nie mają akcjonariuszy? Czy ci akcjonariusze są świadomi, jak banki tracą ich pieniądze? To nie będzie pewnie pierwsze stracone przez PKO 21,5 miliona! A przecież jakby wcześniej się za polrst wzieli, to wszystko odzyskali by!!!

  7. Nigdy nie miałem i nie mam akcji Polrestu. Te zarzuty są dziwne tym bardziej, że w tym wpisie spodziewam się przecież dalszych złych informacji – włącznie z wnioskiem/wnioskami o upadłość, zastanawiam się, na co czeka zarząd, pokazuję przedziwną nieudolność władz spółki itd. Polecam więc znaleźć sobie inny cel, bo tu traci Pan/Pani jedynie czas.

  8. prawda jest taka iż zarząd polrestu najprawdopodobniej sam nie wie na co czeka ale strach go paraliżuje. no chyba że czeka aż panowie z kajdankami przyjdą a komornik ich laptopy zlicytuje. Na razie na nic więcej to nie wygląda bo zachowują się jak gdyby ich ktoś przyłapał ze ściągniętymi spodniami posrodku ciemnego lasu. Może zrobimy z SII jakąś akcję i sami zrobimy porządek w tej spółce no chyba że jest juz za późno. Z daGrasso to dobry wątek moim zdaniem.

  9. No to co się dzieje dzisiaj to ciekawa sprawa. Przenoszą siedzibę a kurs 20% w górę. Może dlatego że ktoś z WIELKIEGO ZARZĄDU się pojawił…
    Co do upadłości – cóż taki to kraj… procedury bankowe pisane są przez bezmyślnych ludzi którzy nie mają za grosz wyobraźni i tak niestety się to wszystko kończy. Smutne ale cóż poradzić.

  10. KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO
    Raport bieżący nr 6 / 2010
    Data sporządzenia: 2010-02-01
    Skrócona nazwa emitenta
    POLREST S.A.
    Temat
    Zmiana adresu siedziby Spółki PolRest S.A.
    Podstawa prawna
    Art. 56 ust. 1 pkt 2 Ustawy o ofercie – informacje bieżące i okresowe

    Treść raportu:
    Zarząd Spółki pod firmą PolRest S.A. z siedzibą w Krakowie informuje, że na mocy uchwały Zarządu Spółki nr 1/II/2010 z dnia 01 lutego 2010 roku, z dniem opubikowania niniejszego raportu następuje zmiana adresu siedziby Spółki w Krakowie. Nowy adres siedziby Spółki pod firmą PolRest S.A. to:
    ul. Starowiślna 55/6
    31-038 Kraków
    tel./fax: 012 422 80 83
    Jednocześnie Zarząd PolRest S.A. informuje, że adresy mailowe Spółki nie ulegną zmianie.

  11. to nie jest info na 20 procent up…… coś musi być na rzeczy i jakieś drugie dno albo i trzecie a może po prostu to był umówiony sygnał dla wtajemniczonej grupy żeby wciągać tyle akcji ile się da bo wszystko już ugadane????????????????????????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.