Rogers manipuluje frankiem?

Świat stanął na głowie. Część niedźwiedzi nie może wciąż zapaść w sen zimowy, na Węgrzech prawica wprowadza dyktaturę, a taka ikona jak Jim Rogers mówi totalne bzdury o franku szwajcarskim [czytaj tutaj]. Tutaj w wersji angielskiej (źródłowej), gdzie co do euro ma rację – przy okazji porównajcie głębokość i jakość przekazów medialnych w Polsce i na Zachodzie…

Jim Rogers
Jim Rogers

Dla obrazowego przedstawienia sprawy wczujmy się w rolę banku centralnego. Zatem jesteśmy szefem banku centralnego Szwajcarii, Polski czy jakiekolwiek innego obszaru monetarnego. Widzimy, że spekulacyjnie złoty czy frank rośnie w siłę. Czyli że na przykład kurs euro spadł już do poziomu 2,5 PLN czy 1 CHF. Mówimy stop. To w interesie naszej gospodarki, eksportu etc. Co robimy? „Drukujemy” tyle złotówek czy franków, ile tylko chcemy i kupujemy za nie euro, dolary. W praktyce dopisujemy zera na komputerze, nie trzeba marnować papieru i farby drukarskiej. Kupujemy duże ilości obcych walut. Nie mamy tu żadnych ograniczeń! Spekulanci muszą odpuścić, bo im się to opłaca. Inni uczestnicy rynku też uspokoją swoje nastroje, a my możemy przywrócić kurs do mniej więcej punktu równowagi. To scenariusz z zamrożeniem kursu EUR/CHF przy 1,2 i próbą zepchnięcia go znacznie wyżej.

Nadmiar złotych czy franków można oczywiście później ściągać z rynku, wymieniając dewizy na naszą walutę. W ten sposób wyhamowujemy spadek notowań naszej waluty i przeciwdziałamy inflacji (Szwajcarzy akurat mają problem z ryzykiem deflacji). No i do tego możemy nieźle zarobić!

Natomiast sytuacja, o której mówi Rogers, miałaby miejsce w dokładnie odwrotnym scenariuszu. Gdy nasza waluta spekulacyjnie się osłabia, powiedzmy gdyby kurs euro doszedł do 6-7 PLN czy 2 CHF, wtedy mamy zawężone pole działania. Musimy ruszyć nasze rezerwy walutowe i sprzedawać je w umiejętny sposób, by jak najmocniej pomóc naszej walucie. EUR/CHF jest jednak przy 1,2, a nie przy 2,0.

A może Rogers dobrze wie, co mówi? We wszystkich mediach gospodarczych pojawiły się bowiem tytuły w stylu „Rogers: kupuj franka”. Czy tu przypadkiem nie chodzi po prostu o niezbyt wyszukaną manipulację mniej doświadczoną i mniej wyedukowaną częścią rynku finansowego? Przeciętnymi ludźmi w wielu krajach? Bo jakoś trudno mi uwierzyć, aby Jim Rogers, który na walutach „zjadł zęby”, popełnił taki błąd i jeszcze go nie sprostował… Tym bardziej, że w podobnym tonie, emocjonalnie, mówił już we wrześniu [tutaj]. Chyba się zdenerwował, bo możliwe przecież, że został z pozycjami otwartymi poniżej 1,2 na EUR/CHF i nie może ich zamknąć…

05.01.2012:

Jako suplement dodaję wykres kursu CHF w złotych – poglądowo z ostatnich 12 lat. Zobaczcie, gdzie jesteśmy…

Notowania średnie NBP CHF/PLN z lat 2000-2012
Notowania średnie NBP CHF/PLN z lat 2000-2012

12 komentarzy

  1. co ty bomba masz do emerytów?????? co za ludzie… jak będziesz miał panie bomba te 70-80 lat, to będziesz już pan niedołężny? może i tak, ale czy wszyscy muszą być już niespełna rozumu i kalecy? co za ludzie jak Boga kocham

  2. Jak oni to robia ze takie glowy gadajace na lewo i prawo sa wszedzie cytowaane a wlasciwie tylko robia szum i robia ludzim wode z mozgu A przeciez wiadomo ze robia to tylkoo dla wlasnegoo portfela!

  3. Płaciłem właśnie ratę. Takich jak pan J.R. to powinni … Wielkaporażka tacy ludzie nie liczący się z innnymi !!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.