Rostowski niczym Buffett, czyli CDS prawdę ci powie

Jacek R. wzbudza zaufanie świata finansów jak Warren B. – niemożliwe? A może oczywiste? Okazuje się, że dokładnie tak jest, choć oczywiście firma inwestycyjna to nie to samo co kraj, któremu z założenia trudno byłoby zbankrutować (Warren bardziej się więc postarał).

Niemniej, Litwa, Węgry, Hiszpania, nie mówiąc o Dubaju, mogą pozazdrościć nam rynkowego postrzegania. Postrzegania, bo przecież sektor publiczny żadnego kraju nie jest w stanie spłacić swojego całkowitego zadłużenia w jednej chwili, gdyby wierzyciele ustawili się pod drzwiami…

Jan Vincent-Rostowski, używający na co dzień imienia Jacek

 

 

 

 

 

Jan Vincent-Rostowski, używający na co dzień imienia Jacek

W ostatnim czasie nasz minister finansów dostał za granicą kilka prestiżowych nagród, a emitowane przez Polskę papiery dłużne rozchodzą się na pniu. Kraina mlekiem i miodem płynąca, tygrys Europy? Pod wieloma względami tak, ale… Konkretów na temat uzdrowienia finansów publicznych wciąż brak, a przecież już przed dwoma laty powinno rozpocząć się „odsztywnianie” wydatków ustawowych. Co więcej, można zarzucać Jackowi Rostowskiemu bierność i przejechanie kryzysowego okresu „na gapę” (może przy aktywnych działaniach bylibyśmy jeszcze bardziej zieloną wyspą?) czy stosowanie różnych sztuczek PR-owych, w tym wokół wielokrotnie zmienianych założeń budżetowych… Niemniej, liczą się efekty. I za nie warto rozliczać.

Warren Edward Buffett
Warren Edward Buffett

Choć zawsze mogłoby być lepiej, to nie mamy powodów do narzekań. Wręcz przeciwnie… Rynek CDS-ów (Credit Default Swaps – w praktyce rodzaj ubezpieczenia od zaprzestania wywiązywania się ze zobowiązań) pokazuje, że przedsiębiorstwo pod firmą Polska, którego finansami kieruje Jan Vincent-Rostowski, jest darzone zaufaniem inwestorów zbliżonym do… Berkshire Hathaway, o którego interesy dba sam legendarny Warren Buffett. W obu przypadkach mówimy o około 120-130 pkt bazowych (na 5 lat), czyli za „ubezpieczenie” od bankructwa Polski i Bershire trzeba zapłacić po około 1,2-1,3 proc. (w szczycie kryzysu na początku 2009 r. było to 4-5 proc.). Jako ciekawostka – do spokoju i anielskiego rozleniwienia oraz zapomnienia o ryzyku, jak z 2007 r., sporo jeszcze nam brakuje. Zarówno CDS-y Bershire, jak i Polski były kwotowane po zaledwie 7-8 pkt bazowych. Tymczasem obecnie CDS-y solidnych Niemiec są kwotowane obecnie na około 40-50 pb.

Który wygra wyścig po pieniądze inwestorów? :) /fot. carlosch
Który wygra wyścig po pieniądze inwestorów? :) /fot. carlosch sxc

O zaufanie rynków finansowych w najbliższych latach nasz rząd powinien dbać ze zdwojonym wysiłkiem. Potrzeby pożyczkowe Polski dość znacząco bowiem rosną. Pomimo przyspieszającego wzrostu gospodarczego (zakłada tak większość prognoz) relacja długu publicznego (bez „ukrytych” pozycji) do PKB przez przynajmniej kolejne dwa lata będzie w okolicach 55 proc. (II próg ostrożnościowy). W strategii zarządzania długiem resort finansów wprost pokazuje, że koszty obsługi jawnego zadłużenia skoczą z 2,3 proc. PKB w 2009 r. do 3 proc. PKB w 2012 r. (zadłużenie sprzed lat trudno równie korzystnie rolować). Przy założeniach przyjętych przez MF można łatwo wyliczyć, że odsetek będziemy płacić za dwa lata prawie 45 mld zł, podczas gdy w 2009 r. było to 30 mld zł, a w tym roku można założyć 35 mld zł. Każda rysa zaufania może więc być kosztownym błędem, wartym grube miliardy złotych (wzrost rentowności rolowanego długu). Jeśli do niego dojdzie, to rachunek zapłaci każdy podatnik… ja, pan i pan, i pani…, czego wszystkim z całego serca nie życzę ;)

Patrząc wstecz, warto przeczytać/przypomnieć sobie, jak sprytny minister Rostowski piekł trzy pieczenie na jednym ogniu, Polska fartem uniknęła wpadnięcia w czarną dziurę, a Paulson i Obama rykoszetem wycelowali też w Polskę

Na zakończenie trochę humoru – felieton Tomasza Olbratowskiego z RMF FM z zeszłego roku po pamiętnej konferencji premiera Tuska na GPW, gdzie Polska była przedstawiona jako samotna zielona wyspa na czerwonym oceanie spadku PKB (tak na marginesie – dane były niespójne…). No i Unia kazała nam dopłacić… A do milionów przeciętnych Polaków poszedł taki przekaz, jak poniżej ;-)

6 komentarzy

  1. fajne to jest co Pan napisal, ale ja mam swoje zdanie: Rostowski jest biernym pionkiem choc ma duzo szczescia w zyciu. malo co osiagnal dzieki uczciwej i ciezkiej pracy. wiecej w nim metod Tymochowicza niz ministra finansów Najjaśniejszej RP. Wszystko co robi to jednak wielka sciema. Dzisiaj na przyklad poszedl z niczym do Pana Prezydenta i chcial promese ha ha ha ze nie bedzie weta. to ja sie pytam, a do czego to weto ma byc? I Pan Prezydent pewnie tez sie spytal. i nic. zupelnie nic nie wiadomo… to PO…

  2. Kolego z komentarza: daj sobie spokój ze szkalowaniem PO pisuarze jeden!!!! A co do CDS to liczby nie kłamią (z reguły). Mimo wszystko wolę jednak Warrenna niż Jacka :) Ciekawie Pan temat ujął. Fajnie się czyta, a nigdzie nie widziałem takiego porównania. Tak trzymać!

  3. drodzy czytelnicy bloga pana adriana – na youtube jest jeszcze „zmienny jak rostowski” z polsatu ——– porażkowo zaprezentował nas rostowski na świecie! I co z tego że płynnie mówi w 4 językach????? Jak wygaduje czasem brednie????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.