Ursus rozjechał kilku inwestorów. Warto być czujnym

Za gapiostwo się płaci – twierdzi przysłowie. Cóż, paru inwestorów dało się dzisiaj rozjechać frywolnemu pracownikowi Ursusa. I jak na razie ich szybka reakcja na to, co przeczytali w materiałach ze spółki, oznacza dla nic realne straty (ci, którzy tanio właśnie kupili akcje, nie będą oczywiście narzekać). Pozostali akcjonariusze też nie mają powodów do radości – kapitalizacja spółki istotnie stopniała i nie chce się podnieść… Czy tenże pracownik, operator systemu ESPI, zapłaci za pomyłkę? O tym zadecydują menedżerowie spółki. Czy zapłaci sama spółka? To decyzja urzędników KNF, czuwających nad rynkiem kapitałowym, którzy nie żałują kar oraz sądów. Głosów oburzenia w mediach i na forach jest sporo.

O co chodzi? Mylić się jest rzeczą ludzką. Tylko albo trzeba to jak najszybciej naprawić (z czym bywają duże problemy – vide licytacje komornicze), albo w sprawach mocno delikatnych wykazać się taką dbałością o szczegóły, żeby do błędu nie dochodziło. Czy taką wrażliwą, istotną kwestią są raporty spółek giełdowych? Ba, no pewnie. Po komunikatach spółek ich wyceny potrafią rosnąć lub spadać o kilkadziesiąt procent. Informacje płynące ze spółek są bowiem często mocno cenotwórcze.  Tymczasem dzisiaj inwestorzy z trwogą otworzyli załącznik o podjętych uchwałach na zakończonym walnym zgromadzeniu Ursusa (publikacja w ESPI o godz. 14:51), gdzie przeczytali o emisji warrantów, uprawniających do emisji z pominięciem prawa poboru aż do 15 mln akcji. I niektórzy z inwestorów od razu rzucili się do sprzedaży akcji. Kurs tąpnął o blisko 14%, a obroty zaczęły rosnąć.

URSUS wykres intraday

Tylko że załącznik pochodził z maja 2014 roku! Korekta raportu Ursusa już jest – tylko że dopiero o godz. 16:09. Czy KNF zobaczy w publikacjach Ursusa podczas sesji znamiona manipulacji? Na pewno zbada sprawę. Czy będą pozwy inwestorów, którzy dokonali transakcji sprzedaży akcji w oparciu o zły załącznik? Cóż, wątpię, by sądy pozytywnie rozpatrzyły roszczenia… Rozumiem, że osoby czytające raporty bieżące spółek niekoniecznie zwracają uwagę na datę dokumentów, biorąc za pewnik, że są aktualne. Ale czy uchwały na temat podziału zysku czy absolutoriów za 2013 rok nie dziwią w 2015 roku? Nie mówiąc już o tym, że kątem oka można zobaczyć też zupełnie inne liczby, niż te, do których powinni być w ostatnich miesiącach przyzwyczajeni inwestorzy. Ja bym od razu się zainteresował… Tym bardziej, że uchwała o warrantach była dopiero 24 na 26 uchwał w 14-stronicowym dokumencie.

Goethe powiedział kiedyś, że popełniane błędy czynią człowieka sympatycznym. Proponuję jednak zdobywać sympatię otoczenia w inne, mniej ryzykowne/kosztowne sposoby :-)

5 komentarzy

  1. no zobaczymy jak to będzie – jak Afryka będzie orać ursusami, to będzie odpał i to mega mega
    jak obstawiacie perspektywy kursu i wycenę??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.