Uwaga na licytacje komornicze!

Złodziej czai się wszędzie. Takie myślenie wzmaga czujność, ale może doprowadzić też do paranoi. To niebezpieczne. Już od lat mamy w Polsce bardzo niski poziom zaufania społecznego, co ogranicza zarówno kontakty międzyludzkie, jak również podcina skrzydła biznesowi. I sporo ta wzmożona czujność kosztuje – czasu i pieniędzy. To, że na kontrahentów trzeba uważać, wie każdy biznesmen. To, że warto postawić płot wokół zakładu, a magazyn z towarem nie może pozostać bez całodobowej ochrony, też nie jest odkryciem. Amatorów cudzej własności wciąż niestety nie brakuje, choć wg statystyk jest ich coraz mniej. To prawda, że okazja czyni złodzieja. Ale mając się na baczności w standardowym zakresie możemy właściwie w obecnych czasach spać już w miarę spokojnie. Tym bardziej, mając ubezpieczenie. Nie popadajmy bowiem w przesadę… Słusznie? Zaskoczenie może przyjść z niespodziewanej strony. Bo oto bezczelnym złodziejem może być nawet nasze państwo, od którego poczynań się nie ubezpieczymy. I nie chodzi mi tu o podatki, kary etc. Wcale nie.

Oto gwóźdź programu. Gdy o tym przeczytałem, nie mogłem uwierzyć, że jesteśmy krajem w UE, niby państwem prawa, a żyjemy w XXI wieku. Chodzi o to, że pan Andrzej Wrzesień w 2007 roku znalazł pasującą jego firmie działkę, którą wylicytował u komornika. Wpłacił na rachunek sądu (!) 485 tys. PLN i czekał na finalizację formalności. Nie doczekał się do tej pory (8 lat!) i wszystko wskazuje na to, że się nie doczeka! Jak to możliwe? Najpierw niedopatrzenie komornika, który nie monitorował księgi wieczystej i nie zablokował nowego wpisu (działka została w międzyczasie sprzedana przez licytowanego właściciela), później intelektualna porażka naszego sądownictwa.. Sędzia zasądził, że pieniądze Pana Andrzeja komornik (tak, ten sam!) ma rozdysponować wśród wierzycieli oszusta-bankruta, który sprzedał nielegalnie działkę, jaką wylicytował legalnie pan Andrzej. I podobno w naszym pięknym kraju nie ma możliwości, aby pieniądze zwrócić panu Andrzejowi. Tutaj link do tekstu z GW.

To, że komornik może się pomylić (np. zająć niewłaściwą ruchomość) czy czegoś nie dopatrzyć (jak księga wieczysta działki), jest do wytłumaczenia tym, że to po prostu człowiek, który może się pomylić. To nie powinno mieć oczywiście miejsca, ale rozkłady statystycznego prawdopodobieństwa są nieubłagane. Najważniejsze, aby szybko naprawić błąd i nie popełniać kolejnych. Niedopuszczalne jest jednak już umożliwianie trwania patologii, jaką jest moim zdaniem zlicytowanie samochodu człowieka bez zaległości płatniczych, wcześniej też robiąc, mówiąc bardzo delikatnie, niezbyt eleganckie rzeczy… Więcej tutaj. Nie rozumiem jako obywatel, dlaczego szkody wyrządzone przez przedstawiciela państwa nie są od razu naprawiane, jeśli są ewidentne i bezdyskusyjne.

Mamy też inny problem czysto systemowy. Jeśli okazuje się, że nie ma procedury zwrotu wpłaconych pieniędzy na poczet wygranej licytacji komorniczej, jeśli nie może dojść do sfinalizowania transakcji, to dlaczego nie można szybko takiej procedury stworzyć? A okradanie człowieka w majestacie prawa i zaspokajanie jego gotówką wierzycieli, to już w ogóle postawienie świata na głowie… Najsmutniejsze jest to, że nikt z tym nic nie robi, a każdy urzędnik akceptuje status quo i zrzuca z siebie „problem”. Czy tak powinno funkcjonować państwo?

Analogicznie można wyobrazić sobie równie tragikomiczną sytuację w przedsiębiorstwie. Powiedzmy, że nie ma procedury zmiany strategii. Przykładowo historycznie – choć świat przeszedł na płyty CD, my dalej produkujemy taśmy magnetofonowe albo upieramy się, że telewizory kineskopowe mają wielką przyszłość, podobnie jak to, że smartfony jej nie mają. Otoczenie się zmieniło, a firma dalej płynie na górę lodową jak Titanic. Czy tutaj właściciele, zarząd, rada nadzorcza siedzieliby bezczynnie, cytując regulaminy? Czy przypadkiem strategia nie zostałaby zmodyfikowana, jak to się standardowo dzieje? Czy jeśli nawet w korporacji brakuje jakiejś procedury, to ona nie powstanie? Widziałem oczywiście opisane procedury tworzenia nowej procedury, ale to po prostu urok korpo ;-) Niemniej, efekty są, choćby to trwało nie dzień, ale kilka miesięcy. Tak samo nawet na Titanicu starali się korygować kurs. A nasze państwo?

5 komentarzy

  1. Od jutra zaczynam odchudzanie, kto sie odchudza ze mna? Znalazlam w necie dobry srodek na chudniecie, poszukajcie sobie na youtube – xxally radzi spalanie tluszczu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.